Archiwa miesięczne: Listopad 2010

Definiowanie Przestrzeni Architektonicznej 2010

Na sali obrad.

Wydział Architektury Politechniki Krakowskiej rokrocznie organizuje bardzo udane konferencje z cyklu „Definiowanie Przestrzeni Architektonicznej”. Biorą w nich udział architekci z całego kraju, zapraszani są również goście z zagranicy. W listopadzie 2010 r. dziesiąte już spotkanie z tej serii rozpoczął mocnym wystąpieniem profesor Konrad Kucza-Kuczyński z Politechniki Warszawskiej, który poruszył problem pogłębiającego się podziału pomiędzy dwoma jakże bliskimi sobie dziedzinami, to jest architektury i budownictwa. Profesor wręcz określił to zjawisko mianem odchodzenia architektury od budownictwa. Pozornie proste zagadnienie nasilającego się trendu wśród młodych architektów może mieć swoje przyczyny w chęci „krzyczenia architekturą”. Potrzeba tworzenia czegoś nowego oraz niepowtarzalnego nie jest nam, młodym studentkom architektury, nieznana. Wcześniej jednak nie zastanawiałyśmy się, czy to nasze poszukiwanie nowych środków wyrazu w architekturze systematycznie nie oddala nas od istoty budownictwa. W prelekcji zaakcentowano wyraźnie pojęcie architektury jako „sztuki”; architektury, która nie jest „rzemiosłem”, a która staje się „stylem”. Rozważano kwestię tendencji architektury do przeobrażeń w rodzaj maniery. Ciekawe wydało nam się również spojrzenie na ten fenomen, który większość studentów architektury podświadomie odczuwa, lecz niekoniecznie umie go nazwać.  Ważne jest dla nas bycie charakterystycznym i rozpoznawalnym. Zmagamy się z projektowaniem obiektów funkcjonalnych  jednocześnie zaś chcemy wywierać wpływ na wrażenia, jakie te projektowane obiekty wywołują u odbiorców (w pierwszym rzędzie wykładowców, choć nie tylko). To jak „krzyk”, ale nie jak rozpaczliwe dążenie do tego, by o nas usłyszano i zauważono nasze projekty. Nie chcemy by były one „nieme”, by ich jedynym celem było tylko „zaliczenie”. To przede wszystkim nasze poszukiwanie samych siebie, trochę nieudolne obrazowanie emocji, dążenie do tworzenia architektury, która „śpiewa”, i którą wybraliśmy jako naszą przyszłość.

W innym kierunku natomiast poszedł profesor Raimund Fein z Lausitz Universität Cottbus. Motywem przewodnim jego referatu było twierdzenie, iż architektura przestaje być adresowana do wszystkich, a coraz częściej tworzona jest przez architektów dla architektów. Wywód poparty został prezentacją wielu przykładów współczesnych obiektów, w których efektowne elewacje kontrastują ze schematycznym i często błędnym rozwiązaniem wnętrz. Profesor Fein stwierdził, iż w dzisiejszych czasach architektura często przykrywa nudę powierzchownym blichtrem. Ów blichtr robiony jest zaś pod „niedouczone masy”. Jakkolwiek jego wypowiedź mogła zabrzmieć ostro, przekonał nas, iż wyrafinowane bryły w zestawieniu z brakiem istotnej substancji wnętrza składają się na architekturę tabloidową. Bardzo smutno zabrzmiała konkluzja, iż taki typ architektury zaleje naszą przestrzeń w niedalekiej przyszłości. Zdaniem autora, za taką tezą przemawiają dwa znaczące dowody. Po pierwsze, taka architektura świetnie się sprzedaje odpowiadając na potrzebę wyróżniania się „w tłumie” innych obiektów. Po drugie bezproblemowo wtapia się w dzisiejsze tło. Retoryczne pytania postawione na koniec wykładu przez prelegenta kazały nam przemyśleć, czy naprawdę na taki stan rzeczy zasługujemy. Idąc tym tropem pojawił się kolejny problem – jak zareagują na taką architekturę następne pokolenia? Próba odpowiedzi na problem kierunku, w którym zmierza architektura dotyczyła przedstawienia przykładów wnętrz pięknych dzięki swej prostocie. My, studentki trzeciego roku architektury, postawione zostałyśmy przed wyborem naszej przyszłości zawodowej. Wyboru pomiędzy drogą „medialną” a drogą „serca” każda z nas będzie musiała dokonać według własnego sumienia. Wykład zakończył się słowami, że „trzeba kochać ludzi, mieć dużo cierpliwości i być wytrzymałym, nie dać się skusić wizji szybkiego sukcesu”. Słowa te świetnie pasują akurat nie tylko do zawodu architekta.

A więc taki jest profil absolwenta (prawie, prawie…)

Kolejny gość konferencji, reprezentujący Escuela Tecnica Superior de Arquitectura de Madrid, profesor Juan Luis Trillo de Leyva, w swoim wykładzie również odniósł się do potrzeby większej dbałości o formę wnętrz. Podkreślił rolę światła, będącego komponentem budującym unikalny charakter pomieszczenia i to zmieniający się niepowtarzalnie każdego dnia roku. Natura światła obejmuje wiele czynników którymi możemy operować tak samo jak materiałem, fakturą, wielkością czy innymi narzędziami stosowanymi w projektowaniu. Podczas wykładu padło intrygujące stwierdzenie, iż „architektura jest pudełkiem, w którym trzymamy światło”. Odwraca ono hierarchię ważności stosowaną często przez architektów, jednocześnie zmuszając do zastanowienia się nad nią. Bardzo często tworząc obiekt architektoniczny zaczynamy od martwych kresek ołówka na papierze, potem chcemy tchnąć w nie życie i zaczynamy nadawać im głębię. Właśnie zagadnienie głębi, światła i cienia w architekturze profesor Trillo de Leyva omówił dokładnie na przykładach graficznych podczas swojej prezentacji. W odbiorze miejsca odgrywa ono bardzo dużą rolę, ponadto nie jest tylko składnikiem oczywistym (Słońce i dzienne światło), ale także może stanowić główną ozdobę danego przedsięwzięcia. Odpowiednie zagrania światłem na nierównomiernych i załamanych płaszczyznach pozwala uzyskać najprzeróżniejsze wrażenia wizualne we wnętrzu. Zaprezentowane podczas wykładu przykłady „grania” światłem na tle współczesnej architektury dotyczyły właściwie ukrywania lub przeciwnie – podkreślania pewnych elementów. Tymczasem światło powinno być traktowane jako tworzywo równorzędne z materiałem czy formą przestrzenną budynku, ponieważ bez niego nawet najwspanialsze wytwory ludzkiej ręki byłyby zimne i bezludne. Podstawowym wymaganiem każdej istoty na ziemi poza powietrzem i pożywieniem jest właśnie dostęp do światła, dlatego warto było wziąć sobie do serca przytoczone przykłady, aby później projektować architekturę nie tylko piękną i funkcjonalną ale i posiadającą dusze.

Podczas całej konferencji poruszano wiele rozmaitych tematów jedne bardziej szczegółowe inne bardziej ogólne, jednak wszystkie zdawały się pytać „co dalej?”, co stanie się kiedy wszystkie nowatorskie i krzykliwe pomysły zostaną nadszarpnięte zębem czasu i następne pokolenia spojrzą na nie krytycznym okiem? Co stanie się jeśli wieża z kości słoniowej, w której do tej pory architekturę skutecznie zamykano, w końcu runie i roztrzaska się zderzywszy z szarą rzeczywistością kreowaną często przez architektów–rzemieślników, a nie architektów-artystów? Czy ta, dziesiąta z kolei konferencja tego cyklu coś zmieni i poprawi? Padło tu wiele retorycznych pytań,  jednak niewiele odpowiedzi. Bo przecież nie o odpowiedzi chodzi, a właśnie o ich ciągłe poszukiwanie.

2/3 reprezentacji UZ na konferencji Definiowanie Przestrzeni Architektonicznej 2010 w Krakowie (dzięki Angelika, ktoś przecież musił nacisnąć spust aparatu…)

Bardzo sobie cenimy sposobność uczestniczenia w tego rodzaju konferencjach. Tym bardziej, że było to uczestnictwo aktywne, nie tylko w charakterze słuchaczy. Referat jednej z piszących te słowa studentek, Elżbiety Matkowskiej, zatytułowany „Hutongi trzymają się mocno? Problem autentyczności w architekturze współczesnych Chin” został przyjęty do programu konferencji i opublikowany w wydawnictwie. Artykuł bazował na obserwacjach poczynionych podczas jej wyjazdu studialnego do Państwa Środka, a przy powstaniu tekstu pomagał dr inż. arch. Sławomir Łotysz, opiekun Koła Naukowego Studentów Architektury Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Elżbieta Matkowska, Angelika Przybyłek

Reklamy

Najlepszy plakat

26 października 2010 roku w Urzędzie Patentowym Rzeczypospolitej Polskiej rozstrzygnięty został konkurs na plakat o tematyce związanej z ochroną własności intelektualnej. Była to już VIII edycja konkursu Prezesa Urzędu Patentowego RP, tym razem zorganizowana pod hasłem „Prezydencja Polski w Unii Europejskiej, 1 lipca – 31 grudnia 2011 r. Ochrona własności intelektualnej”. I Nagrodę w kategorii studenckiej zdobyła praca Alicji Bienias, studentki III roku kierunku architektura i urbanistyka Uniwersytetu Zielonogórskiego. Jej drugi projekt zgłoszony na ten konkurs uzyskał jedno z trzech równorzędnych wyróżnień. W skład jury konkursu wchodzili dr Alicja Adamczak, Prezes Urzędu Patentowego RP, prof. Stanisław Wieczorek, (ASP w Warszawie), prof. Marian Oslislo (ASP w Katowicach),  prof. Eugeniusz Skorwider (ASP w Poznaniu) oraz pani Maria Kurpik, Dyrektor Muzeum Plakatu w Wilanowie. Komisarzem i sekretarzem konkursu był pan Marcin Władyka (ASP w Warszawie). Fundatorem I Nagrody w kategorii studenckiej (dla studentów uczelni artystycznych, wydziałów architektury oraz wydziałów sztuk plastycznych szkół wyższych), w której zwyciężyła Alicja Bienias, był Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Alicja Bienias odbiera nagrodę z rąk prof. Zbigniewa Marciniaka, podsekretarza stanu w MNiSW.

Równo miesiąc później, 26 listopada, w siedzibie Urzędu Patentowego RP w Warszawie odbyła się uroczystość wręczenia nagród i wyróżnień. Nasza studentka otrzymała je z rąk prof. Zbigniewa Marciniaka, podsekretarza stanu w MNiSW. Na konkurs wpłynęło aż 457 prac! Tym bardziej należy docenić sukces naszej studentki. Warto dodać, że pracę Alicji oceniono wyżej, niż propozycje studentów takich uczelni, jak Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie czy Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych – im przypadło odpowiednio drugie i trzecie miejsce.

Według zamysłu organizatorów plakat miał swoją wymową podkreślać znaczenie ochrony własności intelektualnej. Jury uznało, że to właśnie projekt naszej studentki najlepiej będzie promował potencjał Polski w Unii Europejskiej poprzez upowszechnianie wizerunku naszego kraju jako państwa dbającego o ochronę własności intelektualnej, a w szczególności ochronę wynalazków, wzorów użytkowych i przemysłowych oraz znaków towarowych i usługowych. Na zwycięskim plakacie Alicji Bienias koło otaczające literę „R” w znaku ® (zastrzeżony znak towarowy) przywodzi na myśl koło ratunkowe. „Ratuj własność intelektualną! Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej” – głosi napis zamykający kompozycję od dołu.

Alicja Bienias jest absolwentką Liceum Plastycznego w Zespole Szkół Plastycznych w Zielonej Górze. Studia na kierunku architektura i urbanistyka rozpoczęła w 2008 roku. Gratulujemy sukcesu i życzymy dalszych!

Sławomir Łotysz, Alicja Bienias

Architektura bez granic

We wtorek, 16 listopada 2010 r., w Zielonej Górze odbyło się spotkanie pod tytułem „Architektura bez granic- inspiracje”. Zaprezentowano na nim świeże pomysły, rozwiązania architektoniczne i nie tylko. Gwiazdami spotkania byli Jakub Majewski oraz Łukasz Pastuszka, właściciele MooMoo Architects z Łodzi, jednego z najlepszych biur projektowych na świecie. Spotkanie odbyło się w siedzibie Zakładu Doskonalenia Zawodowego przy Starym Rynku, a wśród słuchaczy zdecydowanie dominowali studenci architektury Uniwersytetu Zielonogórskiego.

MooMoo Architects w Zielonej Górze. Od prawej: Łukasz Pastuszka, Jakub Majewski i studenci architektury UZ.

Impreza rozpoczęła się od prezentacji sponsora, firmy Bauder Polska, producenta systemów pokryć dachowych. Mieliśmy okazję poznać nie tylko same produkty, ale – co chyba najciekawsze – przykładowe realizacje architektoniczne, gdzie te systemy wykorzystano, m.in. przy budowie Galerii Bałtyckiej w Gdańsku i hotelu Andersia w Poznaniu.
Następnie organizatorzy zaprosili nas do obejrzenia dwóch filmów. Pierwszy nosił tytuł „Metropol Parasol” i dotyczył innowacyjnego projektu Jürgena Meyera realizowanego w centrum Sewilli. Ma to być nowa ikona miasta stworzona z drewna. Realizatorzy filmu ukazali nam problemy, z jakimi boryka się architekt i nie chodzi tu bynajmniej o trudności finansowe czy konstrukcyjne, ale o społeczny odbiór projektu. Nowoczesna konstrukcja ma bowiem powstać w otoczeniu starych kamienic, w historycznym centrum miasta. Ogromne struktury z klejonego drewna tworzyć będą zadaszenie placu. Prezentowano różne opinie mieszkańców miasta. Większości z nich projekt się podoba, jednak chętniej widzieliby te gigantyczne parasole poza historycznym centrum.
Drugi film był relacją z debaty na temat projektowania poza granicami własnego państwa. W dyskusji wzięli udział m.in. wspomniany wcześniej Jürgen Meyer  i Przemo Łukasik, znany polski projektant z Medusa Group.
Po krótkiej przerwie na scenę wkroczyli długo wyczekiwani goście, Jakub Majewski oraz Łukasz Pastuszka, szefowie atelier MooMoo Architects. Spodziewaliśmy się, że przedstawią swoje najsłynniejsze realizacje, ale nie! Wykład rozpoczęli od „znikającej posadzki”, ich pierwszego projektu, który stał się prekursorem w swojej dziedzinie. „Vanishing Floor” to projekt stworzony specjalnie na konkurs, który odbył się w 2006 roku w Łodzi. Temat konkursu brzmiał „miasto, woda, radość”. Autorzy przedstawili nam, jak działa taka posadzka – projekt był prosty i genialny zarazem. Pod wpływem wody na specjalnie spreparowanej, najzwyklejszej posadzce z płyt betonowych, stawały się widoczne ślady kroków tanecznych. Stąpając po nich, można byłoby tańczyć nawet w deszczu. Konkurs ten przegrali, a może raczej – jak mówił Łukasz Pastuszka – nie wygrali go.
Kiedy  po znikającej posadzce nie było już śladu na ekranie, architekci pokazali nam  zdjęcia z, konkursu na zagospodarowanie placu w centrum Koszalina. Ich inspiracją był dźwięk i tak powstały „dzwiękotyczki”. Ta koncepcja MooMoo miała działać głównie na zmysł słuchu. Na placu miały stanąć dziesięciometrowej wysokości, rozszerzających się ku górze stalowe tyczki. Pod wpływem wiatru miały odchylać się i falować wydając z siebie przy tym dźwięk o różnych częstotliwościach. W efekcie cała instalacja miała imitować szum morza. Architekci ciekawie mówili o genezie tego projektu. Gdy sami odwiedzili Koszalin odnieśli wrażenie, że miasto to, choć tak blisko Bałtyku, nie jest miastem nadmorskim. Turyści mijają je w drodze na brzeg, a tam wita ich właśnie szum. Dźwiękotyczki miały przybliżyć niejako morze do Koszalina.
Kolejnym projektem zaprezentowanym przez MooMoo było wnętrze salonu fryzjerskiego Bartosza Janusza na Mokotowie w Warszawie. Projektanci opowiadali, w jaki sposób powstał oszałamiający efekt końcowy. Mówili o tym, jak podglądali pracę tego stylisty, mającego świetną renomę w stolicy. Mówili o jego specyficznych wymaganiach, i swoich poszukiwaniu rozwiązań adekwatnych do miejsca i jego charakteru. W ten sposób doszli do „makroperspektywy” i stworzyli wnętrze zainspirowane ściętymi włosami leżącymi na podłodze.
Na tym wykład się zakończył. Ale nie dla studentów architektury naszej Uczelni! Na korytarzu otoczyliśmy Jakuba Majewskiego i Łukasza Pastuszkę nie dając im szans na ucieczkę. To naprawdę ogromne przeżycie spotkać i porozmawiać z architektami, których opiniotwórczy żurnal Wallpaper zaliczył w zeszłym roku do grona 30 najlepszych zespołów projektowych na świecie. Ich projekty realizowane są w Szanghaju, Londynie, Rotterdamie i Brukseli. Spotkanie pokazało nam jak szukać inspiracji w dzisiejszym świecie i nauczyło tego, że nie każda porażka oznacza przegraną.

Sławomir Łotysz, Ilona Pisera.